Jak nie zostałam minimalistką?

Z minimalizmem zetknęłam się jakieś 2,5 roku temu, gdy przygotowując się na przyjście na świat dwójki dzieci z przerażeniem patrzyłam na ilość otaczających mnie przedmiotów. Obawiałam się, że jako mama trójki malutkich dzieci nie dam rady ogarnąć domu z taką ilością rzeczy (zabawek, książek, ubrań itp.) Zaczęłam szukać w internecie porad, jak pozbyć się niektórych przedmiotów. I tak trafiłam najpierw na bloga Kasi Kędzierskiej Simplicite.pl. Pochłonęłam treści w nim zawarte i zaczęłam stosować. Same teksty Kasi były inspirujące, ale dużą wiedzę czerpałam również z komentarzy. Powoli zaczęłam ogarniać poszczególne grupy przedmiotów: książki (było bardzo ciężko), płyty, ubrania, naczynia, kosmetyki, zabawki, różne przydasie, pamiątki. I tak ogarniałam, ogarniałam i nie ogarnęłam.
co dał mi minimalizm, radość z małych rzeczy

Dlaczego nie zostałam minimalistką?


Najprościej rzecz ujmując nie odczuwam takiej potrzeby. Już. Teraz. Odkryłam, że rzeczy nawet w nadmiarze nie stanowią o moim komforcie życia. Wręcz przeciwnie. Pozbywanie się kolejnych rzeczy sprawiało, że czułam jakiś wewnętrzny przymus, że muszę pozbyć się więcej i jak najszybciej. A ja potrzebuję czasu, aby przekonać się, że jakaś rzecz jest mi zbędna. Nawet jeśli będzie leżała w kartonie w piwnicy 2 lata. Mam więc nadal pewnych rzeczy za dużo, czasem denerwuję się, że nie udało się wprowadzić tego minimalistycznego podejścia, ale wiem też, że to podejście nie jest w całości dla mnie.

Co dał mi minimalizm?


  • Dał mi bardzo wiele. Przede wszystkim świadomość, że pewne rzeczy są zbędne w moim życiu. Nie muszę mieć kolejnego kubka, pojemnika, kolejnej pary butów. Nauczyłam się zadawać sobie pytania podczas zakupów: czy to mi jest naprawdę potrzebne, czy będę to używać/nosić, czy to jest warte tej ceny? Dzięki temu częściej nie kupuję, niż wychodzę z kupą zbędnych pierdół. To daje mi bardzo duży komfort, bo już nie jestem nastawiona na więcej mieć, ale na więcej korzystać z tego, co mam.

  • Okazało się również, że wiele rzeczy w moim domu służy mi na tyle dobrze, że głupotą byłoby wymieniać je na nowszy, niby lepszy model. 

  • Uświadomiłam sobie fakt, który zawsze męczył mnie podczas zakupu wszelkiego sprzętu - zawsze szukałam, żeby nowe urządzenie miało jak najwięcej funkcji i programów, a potem i tak z nich nie korzystałam. Teraz skupiam się na tym, na czym mi najbardziej zależy, czyli np. na jak najwyższej klasie energetycznej.
  • Nauczyłam się cieszyć małymi rzeczami, wręcz bzdurami. (Chociaż tu minimalizm tylko to umocnił, wpływ rzeczywisty miały na ten stan rzeczy wydarzenia w moim życiu.)
  • I pewnie jeszcze wiele innych, których jeszcze sobie nie uświadomiłam.
Dlatego zawsze z niecierpliwością czekam na nowe wpisy Kasi. Czasem spojrzenie minimalistki pozwala sobie uświadomić pewne, czasem zupełnie oczywiste rzeczy, na które nie-minimalista nigdy by nie wpadł.

Jeśli próbujecie ogarnąć chaos w Waszym domu lub życiu zajrzyjcie koniecznie na bloga Kasi. Może Zostaniecie minimalistami, a może po prostu skorzystacie z kilku rad i będzie się Wam żyło łatwiej.
Polecam gorąco.





Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?