Kilka małych kroków do bycia bardziej eko.

Zero waste i less waste to obecnie najmodniejsze słowa w sieci. Świat powoli budzi się z letargu i zaczyna zauważać, co złego zrobiliśmy naszej matce Ziemi. Sama do niedawna myślałam: "Co ja mały człowieczek mogę zrobić? Niech za ekologię wezmą się najwięksi truciciele i winowajcy?" Teraz wiem, że byłam w błędzie, a takich małych ludzików jest całkiem sporo, więc jak to mówią: "w kupie siła!"

Chciałabym podzielić się z Wami moimi małymi kroczkami do bycia bardziej eko. Nie jest to na pewno zero waste, może trochę less waste, albo jeszcze mniej. Może niektórym z Was wyda się, że to za mało. Zgadzam się, ale myślę, że metodą małych kroczków uda mi się z czasem robić więcej.
W końcu nie od razu Kraków zbudowano :)

Kilka małych kroków do życia bardziej ekologicznego.


1. Oszczędzanie energii.


Zaczęłam od wyłączania zbędnego sprzętu, wyłączania światła, gdy nie było mnie w danym pomieszczeniu. We wszystkich lampach mam energooszczędne żarówki. Kupuję w miarę możliwości sprzęt o wysokiej klasie energetycznej (najwyższa jest oznaczona symbolem A+++). Oprócz oszczędności w portfelu przyczyniam się (pewnie w niewielkim stopniu) do mniejszego zużycia węgla potrzebnego do wytworzenia tej energii.

2. Oszczędzanie wody.


Mam założony perlator na baterii wannowej, dzięki czemu zużywamy mniej wody podczas brania prysznica. Ręce myję (i uczę tego dzieci) pod niewielkim strumieniem wody. Do mycia zębów mamy kubeczki. Wodę ze zbiornika suszarki używam do mycia podłóg.

3. Segregacja  śmieci.


Segregujemy zgodnie z wytycznymi w naszym mieście. Nauczyłam tego również mojego męża, co uważam za mój bardzo duży sukces. Teraz czekam na to, aż w końcu pojawi się u nas pojemnik na bioodpady. Myślę też intensywnie nad kompostownikiem na balkon.

4. Stop plastikowym reklamówkom.

wielorazowy woreczek na owoce i warzywa less waste
Zaczęłam od zabierania na zakupy swoich wielorazowych toreb i nie kupowania tych plastikowych dostępnych przy kasach. Te, które miałam już w domu nadal używam wielokrotnie, aż do zniszczenia.
Moim grzechem było nadal pakowanie owoców w tzw. zrywki, czyli cienkie, plastikowe torebki. Wykorzystywałam je co prawda ponownie nawet kilkukrotnie, ale bardzo chciałam z nich zrezygnować. Już kilka razy przymierzałam się do zakupu wielorazowych woreczków, miałam sobie nawet uszyć ze starej firanki, aż w końcu robiąc kolejny krok w dobrą stronę dostałam je gratis do zamówienia wacików wielorazowych od Dagmary, która na Instagramie szyje takie cuda, że aż dech zapiera. Zajrzyjcie koniecznie na profil @wpominkydecor. Dagmara szyje oprócz cudownych poduszek, płatki kosmetyczne wielorazowe, a także super dwustronne torby materiałowe w różnych szalonych kombinacjach,

5. Mniejsza ilość chemii gospodarczej w domu.

szklany spryskiwacz, less waste
Po tym, jak zamieszkałam na swoim wpadłam w szał kupowania preparatów, które zdziałają cuda, a sprzątanie zajmie chwileczkę. Teraz korzystam częściej z prostych naturalnych metod lub kupuję produkty ekologiczne. Jedyna rzecz, z której na razie nie zrezygnuję to kapsułki do prania i odplamiacz. Jak dzieci będą mniej się brudzić podczas jedzenia, to wtedy pokuszę się być może o powrót do orzechów piorących (nie dawały rady z plamami z jedzenia).


6. Patyczki kosmetyczne.

płatki kosmetyczne wielorazowe, less waste
Zamieniłam na takie, które patyczek mają z papieru. Nie jest to jakiś wielki wyczyn, zwłaszcza że są ogólnie dostępne w najpopularniejszym dyskoncie, więc łatwo ten krok wprowadzić to w życie. Jedyny minus to plastikowe wieczko opakowania. Nie rozumiem zupełnie, dlaczego zrezygnowali z plastikowego patyczka, a wieczko zostało. Trzeba jednak docenić każdy mały krok, więc lepsze to niż nic.

7. Płatki kosmetyczne wielorazowe.


Zakup od @wpominkydecor. Nie wrócę już do jednorazowych. Jeszcze dobrze ich nie przetestowałam, ale zapewniają podczas użycia super peeling, więc jestem pozytywnie nastawiona.

8. Bambusowe szczoteczki.


Na razie kupiłam mężowi, dla dzieci zamówiłam już i czekam na dostawę. Najbardziej cierpię niestety nad swoją szczoteczką, ponieważ używam elektrycznej i nie ma jeszcze ekologicznej alternatywy dla końcówek do takich szczoteczek.

9. Soki w butelce i woda z kranu.


Przez pewien czas moje dzieci piły soczki z kartoników ze słomką. Nie były to jakieś przerażające ilości, jednak postanowiłam, że teraz kupujemy i pijemy soki w szklanych butelkach. Butelki myję i składuję z myślą o wykorzystaniu do produkcji swoich soków. W tym roku niestety owoce nie obrodziły i są bardzo drogie. Mam jednak zapas z zeszłego roku, a być może w przyszłym plony będą lepsze i uda się zrobić więcej przetworów.
Pijemy wszyscy wodę z kranu. Dzieci mają swoje butelki (są jeszcze mali, więc plastikowe), a my pijemy po prostu w szklankach. Na wyjazdy zabieramy swoją kranówkę do szklanych butelek i w razie potrzeby uzupełniamy. Wcześniej filtrowałam wodę w dzbanku, ale denerwował mnie fakt, że nie wiadomo gdzie wyrzucać te zużyte filtry. Teraz problem mnie nie dotyczy.

10. Własne jogurty z jogurtownicy.


Uwielbiam jogurty i jem je bardzo często. Tylko zawsze denerwowały mnie te plastikowe kubeczki. Teraz postanowiłam robić swoje jogurty, więc zakupiłam urządzenie do robienia jogurtów. Pierwsze próby wypadły tak świetnie, że kolejny krok do zmniejszenia ilości odpadów w naszym domu się dokonał. Jeśli jesteście ciekawi mojej próby zapraszam na mój Instagram @ogarnijswojswiat. Tam w wyróżnionych relacjach opisuję swoją pierwszą i od razu udaną próbę zrobienia jogurtów.



Na początek 10 kroków. Bardzo ważnych i potrzebnych. Po nich przyjdą kolejne. Bo gdy raz zdasz sobie sprawę, jak naprawdę dużo od Ciebie zależy, już się nie cofniesz.


Czekam na Wasze małe kroki. Napiszcie, co mogę jeszcze w kolejnych krokach wprowadzić.













Chcesz dostawać powiadomienia o nowych postach?